piątek, 7 grudnia 2018

"Ucząc się od Pszczół" - relacja z konferencji w Holandii - część 1

W grudniowym numerze miesięcznika "Pszczelarstwo" ukazała się pierwsza część mojej relacji z pobytu na konferencji "Learning from the Bees" w Holandii. Część pierwsza to raptem wstęp - a i to nie cały. Tekst jest długi więc został podzielony na kilka części - w kolejnych numerach miesięcznika będą ukazywały się jego kolejne części.


Zapraszam do lektury.


"Ucząc się od Pszczół" - relacja z konferencji w Holandii

Jonathan Powell - jeden z organizatorów i przewodniczący Konferencji „Learning from the Bees” („Ucząc się od Pszczół”, www.learningfromthebees.org), przywitał w piątkowe popołudnie jej uczestników słowami „Są tu naukowcy, pisarze, muzycy, malarze..., a nawet i kilku pszczelarzy”. I tak rozpoczęło się znaczące wydarzenie.

Konferencja trwała trzy dni, od 31 sierpnia do 2 września 2018r., a odbyła się w Hotelu Landgoed Zonheuvel niedaleko Doorn w prowincji Utrecht w Holandii. Było to wyjątkowe spotkanie, przyciągnęło ono ponad trzysta miłośniczek i miłośników pszczół z ponad trzydziestu krajów. Językiem wykładowym podczas konferencji był angielski. Wydarzenie zgromadziło osoby z wielu krajów Europy takich jak Wielka Brytania, Niemcy, Rumunia, Ukraina, Rosja, Francja i Hiszpania, a także z innych kontynentów. Na konferencji pojawiło się bowiem zaskakująco wiele osób ze Stanów Zjednoczonych (niektórzy przylecieli specjalnie na konferencję i tylko na jeden weekend), a nawet znaleźli się tam pszczelarze z Australii czy Republiki Południowej Afryki.

Prelegenci, kolejno od lewej - Heather Swan, Thomas Seeley, Johaness Wirz,
oraz przewodniczący Konferencji - Jonathan Powell
Do udziału w konferencji zostałem zaproszony również w charakterze prelegenta, w kwietniu br. w Neusiedl am See w Austrii przez Heidi Herrmann - jedną z jej pomysłodawców i organizatorów. Jonathan Powell poinformował mnie, że byłem jedynym przedstawicielem Polski. Przyznam, że przyjąłem to ze zdziwieniem. Konferencja zgromadziła pszczelarzy, naukowców drobiazgowo badających niektóre z aspektów życia pszczół, a także malarzy, muzyków, rzeźbiarzy czy pisarzy, których twórczość inspirowana jest przez pszczoły. W czasie niektórych prelekcji artystów, a także w specjalnie wydzielonej części hotelowego holu, można było podziwiać ich prace. Wśród uczestników było też wielu takich, którzy nie odbierają pszczołom miodu, a swoją działalność ograniczają do tworzenia niedoglądanych siedlisk dla pszczół, czy wręcz jedynie ich obserwacji w naturze. Tak urozmaiconą grupę łączyło jedno: pszczoła miodna. Heidi Herrmann stwierdziła podczas jednego ze swoich wystąpień, że konferencja zgromadziła nie „trzymaczy pszczół” (z angielskiego pszczelarz to „beekeeper”, co dosłownie oddaje powyższe określenie), ale „pszczelich ludzi” („bee people”), którzy swoją miłość i podziw dla nich wyrażają w każdy możliwy i indywidualny sposób.

Astrid Schoots dyrygująca publicznością
Konferencja miała bardzo interesującą formułę i przebieg. W programie wydarzenia starano się uwzględnić niejednorodne zainteresowania zróżnicowanej grupy ludzi. Każdy dzień otwierała i kończyła sesja plenarna, a w środku dnia odbywały się trzy równolegle prowadzone panele. Zgodnie ze swoim upodobaniami, uczestnicy mogli więc wybierać to, co ich najbardziej interesowało. Dzięki temu chyba każdy wyjechał z Doorn usatysfakcjonowany. Trzeba przyznać, że było to dobre rozwiązanie, pozwoliło „zmieścić” w ciągu weekendu bardzo bogaty program. Niestety, dokładnie z tego samego powodu nie sposób było uczestniczyć we wszystkich wydarzeniach. Na szczęście najistotniejsze zagadnienia omawiane były przez wybranych moderatorów w czasie sesji podsumowujących. Można więc było, przynajmniej z grubsza, dowiedzieć się o przebiegu innych wykładów i dyskusji. Co istotne, celem organizatorów było zaktywizowanie publiczności, a więc po każdym z paneli był czas na dyskusję i pytania, a po popołudniowych sesjach pozostawiono czas na wzajemne poznanie się. Zatytułowano go: „the hive” (z angielskiego: ul), co miało nawiązywać do pszczół wzajemnie kontaktujących się ze sobą w ulu, w stale zmieniających się grupach. Ciekawym pomysłem było wprowadzenie muzycznego kilkuminutowego wstępu na otwarcie konferencji w piątek i w sobotę oraz na pożegnanie w niedzielę. Astrid Schoots z Holandii dyrygowała publicznością niczym chórem, skłaniając wszystkich do śpiewania prostych rytmicznych piosenek (niektórych o tematyce pszczelarskiej). Była to świetna zabawa, która wprawiała zdecydowaną większość uczestników w doskonały nastrój już z samego rana.

Część 2
Część 3
Część 4

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz